Z nadzieją...
trochę o misji, trochę o zborze, trochę o życiu
środa, 31 sierpnia 2011
Czekamy
Już wkrótce znów odwiedzą nas Asmund i Krystyna Kilde, nasi przyjaciele z Norwegii. Ich przyjazd tym razem będzie jednak zupełnie wyjątkowy. Po raz pierwszy przyjadą ze swoim tatą - niezwykle ciepłym, kochającym Boga i ludzi człowiekiem. Jeśli nic się nie zmieni to już w połowie września na środowym nabożeństwie w Łodzi spotkamy się wszyscy razem!
wtorek, 9 sierpnia 2011
Bielawski Festiwal Nadziei
W sierpniu już po raz drugi "Nowa Nadzieja" w Bielawie organizuje festiwal, a w nim: spektakl "Bramy Nieba i Płomienie Piekła", koncerty oraz spotkania z udziałem ewangelistów z Polski i Brazylii.
niedziela, 17 kwietnia 2011
Jesteśmy już na FB
"Informing, inviting, involving" - tak Asmund podsumował spotkanie liderów i wolontariuszy Misji, które odbyło się w minionym tygodniu. Potrzebujemy nowych wolontariuszy, zatem zapraszamy innych do współpracy. Modlimy się i zmierzamy w takim kierunku zorganizowania pracy, by każdy mógł czuć się odpowiedzialny, zaangażowany. Będziemy też informować się na bieżąco - tu także bez współpracy się nie obędzie.
Jednym z owoców ostatniego spotkania była decyzja, by założyć profil "Nowej Nadziei" na Facebooku i cieszymy się, że mamy już pierwszych sympatyków. Potrzebujemy Was i Waszych modlitw, zaangażowania, pomysłów. Tylko wtedy dalsza praca jest możliwa.
Asmund i Krystyna wyjechali już do Norwegii. Przez kilka tygodni gościli w Polsce (w Łodzi), teraz już zapewne są w Hurdal. Zachęcam Was, Drodzy Wolontariusze, do dzielenia się na gorąco Waszymi spostrzeżeniami, wrażeniami na FB, tutaj, czy jeszcze w innej formie. Niech Dobry Pan pomoże nam jeszcze skuteczniej działać - Jemu za wszystko chwała!
Jednym z owoców ostatniego spotkania była decyzja, by założyć profil "Nowej Nadziei" na Facebooku i cieszymy się, że mamy już pierwszych sympatyków. Potrzebujemy Was i Waszych modlitw, zaangażowania, pomysłów. Tylko wtedy dalsza praca jest możliwa.
Asmund i Krystyna wyjechali już do Norwegii. Przez kilka tygodni gościli w Polsce (w Łodzi), teraz już zapewne są w Hurdal. Zachęcam Was, Drodzy Wolontariusze, do dzielenia się na gorąco Waszymi spostrzeżeniami, wrażeniami na FB, tutaj, czy jeszcze w innej formie. Niech Dobry Pan pomoże nam jeszcze skuteczniej działać - Jemu za wszystko chwała!
czwartek, 16 grudnia 2010
Naprawdę zgrany zespół
- Spółdzielnia jest szansą, o ile pomysłowi towarzyszy solidny plan i potrafimy stworzyć naprawdę zgrany zespół - tłumaczyła przedstawicielka Stowarzyszenia "Ja-Ty-My", która prowadziła szkolenie. Odpowiadała na wątpliwości i pytania rodzące się u uczestników. Przedsiębiorczości można się nauczyć! Dlatego dziś, w czwartek 16 grudnia, zorganizowane zostało w Misji szkolenie dla osób zainteresowanych założeniem spółdzielni socjalnej. Okazuje się, że nie jest to takie trudne a nawet jest w zasięgu ręki! Zwykle osoby długotrwale bezrobotne (a takich jest większość pośród uczestników misyjnych spotkań) są zniechęcone i sfrustrowane swoją sytuacją, a ich otoczenie wcale nie bywa przyjazne. Potrzebują wsparcia i dobrze, że mogą na nie liczyć!
Jak założyć spółdzielnię socjalną? Jak rozpoznać rynek? Skąd wziąć dotacje? Co działa a co nie? Tego wszystkiego w przyjaznej atmosferze spotkania warsztatowego uczyło się dzisiaj kilkunastu uczestników szkolenia (wśród nich paru wolontariuszy i zdecydowana większość podopiecznych Misji). Gdy przyszedłem na Gdańską trwała już tam dyskusja w najlepsze.
Zanim podano obiad Mariusz w kilku zdaniach opowiedział mi o pomysłach, które zaczęły kiełkować w jego głowie.
- Dowiedziałem się, co mam zrobić, żeby rozpocząć działalność. Muszę jeszcze przejść 2 tygodnie szkolenia z moimi kolegami, jeśli zdecydujemy się na to. Myślę o moich kolegach, z którymi do niedawna pracowaliśmy, a teraz - odkąd szef zamknął działalność jesteśmy na opiece. Moglibyśmy tutaj otrzymać pieniądze na rozkręcenie działalności i dotację pomostową. Nie musiałbym się martwić, czy zarobię na ZUS. Chciałbym wstrzelić się w produkcję kostki brukowej.
Jacek z trochę mniejszym entuzjazmem mówi: - Jeżeli jest to prawda.... to miałbym pomysł na tartak. Drewno już mam... Po chwili już z iskrą w oku pozwala sobie na pierwsze marzenia: Kupiłbym samochód i narzędzia. Moglibyśmy sprzedawać deski, palety...

Jeśli potrafimy stworzyć naprawdę zgrany zespół! W Polsce do 2009 roku zarejestrowano 165 spółdzielni socjalnych, w łódzkim 16. Czy nasi podopieczni utworzą następną? Życzymy im tego z całego serca! I będziemy wspierać. Bo jedno, o czym było na szkoleniu, to zacząć, a już drugie - doprowadzić sprawę do końca. - Żeby nie było tak - mówi Mariusz - jak w jednym mieście, gdzie ludzie wzięli dotację, a potem jeden poszedł w prawo, drugi w lewo, a pieniędzy nie było komu rozliczyć!
wtorek, 23 listopada 2010
Awaria misyjnego auta
W poniedziałek rano, jak każdego tygodnia, s. Jola, która zajmuje się zaopatrzeniem, wyjechała wraz z naszym misyjnym kierowcą, Andrzejem, po odbiór ostatniego w tym miesiącu transportu z Banku Żywności. Mogła to być ostatnia podróż naszego misyjnego Mercedesa.
| Wczoraj uświadomiliśmy sobie, jak bardzo potrzebne jest to auto. Jola i Andrzej zauważyli awarię wracając z transportem żywności do Misji. Naprawa będzie nas kosztować ok. 3100 zł. |
Dojechali do Banku Żywności i właśnie wracali na Gdańską, gdy w samochodzie coś mocno stuknęło.
Jola opowiada: - Nagle coś trzasnęło. Andrzej myślał, że to silnik się urwał. Modliliśmy się tylko, by dojechać na Gdańską i rozładować towar.
| Rozładunek jogurtów dla Misji |
Na szczęście, dzięki modlitwom i determinacji, Jola i Andrzej dojechali na miejsce. Szybko skontaktowaliśmy się z mechanikiem i resztką sił samochód dotoczył się do serwisu. Dziś, po wielu godzinach diagnozy, okazało się, że mamy do wymiany tylny most. Części i robocizna będą nas kosztować więcej niż 3000 zł. To poważny, nieplanowany przez nas wydatek...
![]() | |||
| Brat Helmer z Hurdal |
(Zdjęcia pochodzą z archiwum. Nikt wczoraj nie planował sesji fotograficznej...)
czwartek, 18 listopada 2010
Na drodze do samodzielności
Jest już późno. Pełen jednak nowej nadziei śpieszę zameldować, że zespół wolontariuszy przeszedł dzisiaj pierwszą po wakacjach próbę samodzielnego przeprowadzenia spotkania. I udało się! Celowo przyszedłem później. Przyglądałem się pod koniec spotkania temu, co miało miejsce - była świetna atmosfera! No i nawet uczestnicy dostali zadanie domowe. Ogłosiłem jedynie, że jest praca do wzięcia. Nie było wielkiego entuzjazmu - ale kilka osób zachęciliśmy, by spróbować i sprawdzić ofertę.
Gdy nasi misyjni przyjaciele już wyszli, rozmawialiśmy jeszcze przez 40 minut w gronie wolontariuszy o tym co i jak dalej będziemy robić. Wiem, że to odpowiedź na modlitwę. Dzięki Ci, Panie!
Gdy nasi misyjni przyjaciele już wyszli, rozmawialiśmy jeszcze przez 40 minut w gronie wolontariuszy o tym co i jak dalej będziemy robić. Wiem, że to odpowiedź na modlitwę. Dzięki Ci, Panie!
poniedziałek, 8 listopada 2010
Refleksje po filmie
Ostatnio w Misji oglądaliśmy "Cud Nadziei". To relacja z koncertu The Brooklyn Tabernacle Singers, jaki odbył się w Więzieniu Stanowym w Luizjanie, zwanym “Angolą” - jednym z najniebezpieczniejszych zakładów karnych w USA. Koncert przepiękny - mocne teksty i oryginalna muzyka kościoła na Brooklynie. Do tego wzruszające świadectwa ludzi skazanych na dożywocie, a w zasadzie historia powstania kościoła w obrębie więzienia, kościoła, który doczekał się już własnych duszpasterzy, nauczycieli... Większość to więźniowie wciąż odsiadujący wyrok.
Wiedziałem, że warto oglądnąć ten film. Nie spodziewałem się jednak, że tak duże wrażenie zrobi na samych wolontariuszach. Owszem, chcieliśmy pokazać film naszym podopiecznym, jako materiał ewangelizacyjny. Okazało się jednak, że i dla nas był to film o nadziei, wielkiej nadziei przemieniającej życie. Bo przecież tak bardzo chcielibyśmy ujrzeć przemienione życie naszych przyjaciół z Misji. A rzeczywistość nie jest taka kolorowa...
Magda, wolontariuszka, powiedziała później: "Chciałabym to obejrzeć raz jeszcze, zupełnie sama, w domu, by móc wszystko przemyśleć...". Inna siostra natomiast zaskoczona: "Nie wiem jak to możliwe, że ktoś mógł spać podczas projekcji..." - nie mogła pogodzić się z myślą, że przy jej stoliku jeden z naszych misyjnych przyjaciół drzemał w najlepsze... Odpowiedziałem jej, żeby się nie martwiła - w końcu mógł wypaść przez okno jak ten gość, który słuchał przez kilka godzin apostoła Pawła, a nie wypadł!
Chyba najtrudniej było mi zmierzyć się z historią kapelana, który opowiadał o tym, jak modli się i rozmawia z więźniami w momencie wykonywania kary śmierci. Proszą go, by był obok, by trzymał ich za rękę, zanim ktoś poda śmiertelny zastrzyk... Wstrząsające. No i ta pieśń uwielbienia w wykonaniu czarnoskórego chłopaka oczekującego w celi na egzekucję... Dlaczego? Czy nie można było dać mu szansy? A jednak wciąż jest nadzieja! Tym bardziej dla nas, bo - kto wie, może na całe szczęście - nie żyjemy w USA...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


